„Darling, I’m flying…”

Uwielbiam koniec lata za ten spokój i ujmującą nostalgię, którą ze sobą niesie. Jest w tym coś prawdziwie magicznego.

Tego wieczoru postanowiłam uciec myślami gdzieś daleko. Zamknęłam się na caluśki wieczór w swoim pokoju i bezczelnie rozkoszuję się tą chwilą spędzoną jedynie w moim własnym towarzystwie. Kocham ten stan, cudowne sam na sam - chciałoby się zanucić pod nosem, więc nucę, a co. Bo widzicie… Prawda jest taka, że czasem odczuwam mocną potrzebę odcięcia się od tego wszystkiego. Lubię i muszę sobie podumać. Pozastanawiać się. Porozmyślać. W samotności.

I dzisiaj sobie tak odleciałam… Przy herbacie, muzyce i włączonym łańcuchu lampek LED (dodaje fajnego klimatu, polecam). Uwielbiam takie wieczory, bo naprawdę mam wrażenie, że czas na chwilę staje w miejscu. Znikają wszelkie problemy i radości dnia codziennego, za to jestem sobie tylko ja i nikt/nic więcej. Bezwładnie zatracam się sama w sobie. I wiecie co? W takich momentach czuję się naprawdę spokojna. Może nawet w pewien sposób szczęśliwa.

Jest nawet pewna piosenka, która doskonale oddaje to, jak właśnie się czuję. Wstawiam ją niżej. I idę się dalej zatracać, póki mogę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>